Życie jest jak kawa

  Popijając sobie drugą kawę dnia dzisiejszego doszłam do bardo ciekawych wniosków. Otóż życie jest jak kawa i nie chodzi tutaj o ...

 
Popijając sobie drugą kawę dnia dzisiejszego doszłam do bardo ciekawych wniosków.
Otóż życie jest jak kawa i nie chodzi tutaj o to, że jest czarna i jedni ją lubią a drudzy nie, tylko o to, że wraz z biegiem czasu wymagamy od tego napoju coraz więcej oraz uczymy się  w jakiej postaci lubimy go najbardziej.


Dorastanie

Gdy jesteśmy tacy mali, mali. Obserwujemy naszych rodziców jak popijają kolejne kubki kawy przy śniadaniu czy obiedzie i podziwiamy ich, może zazdrościmy. Bo wydaje się nam, że ten napój jest taki "dorosły", bo mama mówi, że nam nie wolno, że dopiero jak dorośniemy.
Później, gdy faktycznie troszkę podrastamy, zamiast kompociku z truskawek dostajemy do obiadu naszą pierwszą filiżankę kawy zbożowej. Jest lurowata i zdecydowanie nie smakuje jak prawdziwa kawa, ale my nie mamy o tym najmniejszego pojęcia. To nasze pierwsze doświadczenie, więc cieszymy się, bo awansowaliśmy odrobinę w tej kawowo-dorosłej hierarchii.
Później przychodzi  moment, nawet nie wiemy kiedy, gdy sięgamy po kawo-podobne produkty 3w1. Czujemy się tacy super. No bo przecież to już kawa. Jesteśmy duzi. Możemy rozmawiać na poważne tematy z dorosłymi pijając filiżankę kawę, z paluszkiem, a co.

Uczymy się czego chcemy...


Następnie przychodzi moment kiedy zaczynamy pić kawę rozpuszczalną. Sprawdzamy ile łyżeczek czy z mlekiem czy bez, ile cukru.  Żeby dało się to wypić. Eksperymentujemy z firmami oraz jakimiś szalonymi dodatkami. Szukamy swojego kawowego ja.


I jest... IDEAŁ!

Wreszcie przychodzi taki moment gdy okazuje się, że właśnie dla ciebie najlepszą kawą jest ta świeżo zmielona, czarna jak noc z łyżeczką cukru. Prosta, smaczna. Niby banalna, a jednak kojarzy się zawsze z czymś miłym. Z rozmową, z chwilą dla siebie. Kojarzy się też ze studenckimi egzaminami, porankami kiedy to wmawiamy sobie, że kawa pozwali nam jakoś funkcjonować . I tak pijemy tą swoją małą czarną, z cytryną - na kaca, z miodem gdy nagle okaże się, że nie ma cukru. Zawsze jednak wracamy do naszej sprawdzonej klasyki i choć robimy skoki w bok, w przytulnych kawiarenkach na pierwszych randkach, setnych spotkaniach z przyjaciółmi, zapijając słodycz wielkiego kawałka szarlotki, wiemy że znaleźliśmy swój ulubiony smak. I on jest i nigdzie nie zniknie. Może będzie ewoluował, ale na daną chwilę jest dobrze, a jest dobrze, bo próbowaliście, bo szukaliście. Szukaliście i znaleźliście spokój kawowego ducha.


Oto jest życie...

I oto rozchodzi się w życiu, wraz z jego biegiem, mamy wymagać więcej i od życia i od siebie. Niech nam nie wystarcza ta pierwsza zbożówka, niech nam nie wystarcza wygodna kanapa. Idźmy dalej, przeżywajmy więcej, bardziej. Szukajmy swojego ja próbując  i doświadczając nowego. Nie bójmy się też tych nowości, ale znajdźmy w tym całym natłoku  siebie, to kim chcemy być. Dowiedzmy się czego chcemy, co lubimy i o czym marzymy.  Tak samo jak tego jaka kawa jest dla nas najlepsza. 

Zobacz również:

0 komentarze