Jak tracić ludzi?

Z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że samotność jest jednak dobra. Bezpieczna. I mniej dajesz innym, im mniej od nich oczek...


Z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że samotność jest jednak dobra. Bezpieczna. I mniej dajesz innym, im mniej od nich oczekujesz, im mniej pozwalasz o sobie wiedzieć tym lepiej. Tym jest Ci lżej. Nie ma smutnych rozczarowań, nie ma zbędnych nadziei. Nikt nie płacze po nocach z powodu niespełnionego marzenia, niewykonanego planu.


Czy na pewno?

Tu nie chodzi o samotność jako taką, tu chodzi o umiejętność życia tracąc ludzi wokół siebie.

Każde wypowiedziane słowa do drugiej osoby, czy też drugiej osoby do Ciebie zawsze poruszają strunę nadziei. 
Nie potrafimy inaczej. 
Zawsze zaczynamy pleść siatkę planów, naszych marzeń i pragnień z tą drugą osobą.

Wszystko w życiu jest ważne.

Czy chodzi tu o miłość, przyjaźń czy o zwykłą relację z szefem, albo panią na kasie w Tesco. Przyzwyczajamy się do ludzi w naszym życiu. Przywiązujemy się do nich. Mniej lub bardziej, ale tak jest. I jest to nieuniknione. Przyzwyczajamy się przecież do najdrobniejszych rzeczy, więc kiedy nagle coś się zmienia, psuje, odchodzi, nie potrafimy sobie z tym poradzić.
Relacje, które się kończą, lub w jakiś sposób nie spełniają naszych oczekiwań zostawiają puste dziury, które z biegiem czasu mieliśmy wypełnić z tą drugą osoby. 


Mieliśmy ...


Te kawy, które mieliśmy wypić razem.
Te  filmy, które mieliśmy wspólnie obejrzeć.
Te minuty, godziny, lata, które mieliśmy wspólnie spędzić.
Przyszłe wspólnie zjedzone obiady, śniadania i kolacje.
Każde kolejne wakacje we dwójkę, nad oceanem, morzem, jeziorem, strumieniem…
Te wyśnione, razem wybrane meble do pierwszych wspólnych czterech ścian.
Wszystkie przyszłe wspólne radości i nieszczęścia, które mieliśmy razem przeżyć.

Opowiadamy o sobie, przeżywamy tyle wspólnych chwil. Snujemy plany. Zaczynamy być zależni od drugiej osoby. Jest wspaniale, a później nic. Może faktycznie łatwiej jest żyć w samotności?
Samotność jest bezpieczna, ale nie rozwija. A utrata ludzi jest nieunikniona, ale uczy. Uczy nas jakich błędów nie popełniać następnym razem, daje nam najważniejsze w życiu doświadczenie. 


Tylko jak sobie z tym radzić? 

Przeboleć. 
Musi boleć. 
Każda utracona relacja boli. 
Stłuczenie ulubionego kubka boli. 
Boli jak zdechnie złota rybka, zwiędnie kwiatek, więc fakt że odszedł ktoś kogo kochałaś albo darzyłaś ogromnym zaufaniem i przyjaźnią też boli.
I koniec.


Czas mija... a zapomnieć się nie da.

To nie tak, że czas leczy rany, czy też jak mówią inni przyzwyczaja do bólu. Czas pozwala zrozumieć, nauczyć się nowej rzeczywistości. Pozwala nam dojrzeć i spojrzeć na pewne rzeczy z innego punktu. Czas zmienia nas samych i dlatego jest nam łatwiej… 
Z czasem.

I niech zamilknął wszyscy Ci, którzy później radzą: „Nie myśl, zapomnij…” To nie pomaga, najwyżej przestaniesz o tym mówić. Nie da się jednak zapomnieć o marzeniach, jakie by one nie były i z kim nie miały być dzielone.

Tylko wiecie, co?
Najczęściej za rogiem czeka nowa znajomość. Najczęściej jest bardziej wartościowa, wspanialsza, wytrwalsza niż ta poprzednia. 

I nagle uświadamiasz sobie, że nie sądziłaś, że możesz być tak szczęśliwa…
Tylko daj sobie na to szansę. 


Daj odejść tym, którzy chcą lub muszą odejść z Twojego życia.
Tym, dla których brakuje już miejsca obok Ciebie.
Tym, którzy za Tobą nie nadążają lub nadążyć nie chcą
Tym, którzy Ci źle życzą lub męczą Cię swoim sposobem bycia.

Życz im szczęścia, bo każdy na szczęście zasługuje.
I idź wypłacz całą złość, frustrację. 
Daj sobie czas, pozwól zagoić się ranom. 
I rusz dalej z podniesioną głową, a spotkasz na 
swojej drodze takich, którym będzie na Tobie zależało jak na nikim innym. 



Zobacz również:

0 komentarze